› OGŁOSZENIA
› FIRMY
› ARTYKUŁY
A1 - KIM 03.2018

legendy elbląskie

A A A

Legenda o Piekarczyku, który uratował Elbląg

Ta najbardziej znana elbląska legenda, w całości oparta jest na faktach autentycznych. Miała ona miejsce w 1521 roku, w okresie wojen trwających między Wielkim Mistrzem Zakonu Krzyżackiego Albrechtem Hohenzollernem, a królem Polski Zygmuntem Starym. Elbląg należał wówczas do Rzeczpospolitej. Będąc rozwiniętym i bogatym grodem, był częstym celem wypraw krzyżackich.

Jedna z nich ruszyła z Królewca 4 marca. Uczestniczyło w niej 2 tysiące krzyżaków. Rycerze dotarli pod bramy miasta rankiem 8 marca 1521 r. Przekupieni zdrajcy napadli na straże, opuścili zwodzony most i otworzyli ciężkie drewniane bramy, torując drogę oddziałom krzyżackim.

Śpiące jeszcze miasto, zupełnie nie spodziewało się takiego ciosu. Kilkudziesięciu obudzonych mieszczan rzuciło się do obrony grodu i wdarło się na wieżę, z której rzucili na napastników kamienie, belki, gorącą smołę i popiół, dzięki czemu na chwilę wstrzymali atakujących.

Wśród nich był także nieznany nam z imienia i nazwiska czeladnik piekarski. W chwili, gdy potężne hordy rycerzy Zakonu były już kilkadziesiąt metrów od bramy, zaczął on swą piekarską łopatą ciąć grube sznury, na których wisiała dębowa krata znajdująca się w bramie. Ta w końcu runęła w dół i odcięła dalszą drogę napastnikom. Krzyżacy odstąpili w ten sposób od murów miasta.

Na pamiątkowe bohaterskiej postawy piekarczyka, król Zygmunt Stary, nakazał wykuć w granicie i umieścić w Bramie Targowej wizerunki łopaty, która uratowała miasto. Sama łopata podobno jeszcze do XVIII wieku była „eksponowana” w Bramie Targowej. Dzień 8 marca był obchodzony jako święto miejskie do czasu pierwszego rozbioru Polski tzn. do roku 1772.

W ostatnich latach w Elblągu narodziło się nowe wydarzenie związane z legendą elbląskiego Piekarczyka – Święto Chleba. Od 2006 roku obchodzone jest ono corocznie we wrześniu. Przed Bramą Targową i pomnikiem piekarczyka (autorstwa Waldemara Grabowieckiego) rozstawiane są kramy, w których piekarze prezentują swoje wypieki. Tradycją stały się degustacje pieczywa, wypieków ciastkarskich, konkursy na najciekawszy wyrób oraz występy zespołów muzycznych.


Legenda o elbląskim czarnoksiężniku i diable z Bażantarni

Niegdyś w pobliżu Bramy Targowej mieszkał sobie Józef Kiliar, nazywany przez mieszczan czarnoksiężnikiem. Mówiono o nim, że był bardzo skąpy, bo odżywiał się tylko rybami przywożonymi na rynek przez rybaków. Na domiar, zamiast pracować, przygotowywał w swojej piwnicy różne mikstury, chcąc ugotować z nich złoto. Niestety mimo usilnych prób, w żaden sposób nie udawało mu się uwarzyć cennego kruszcu. Wyśmiewany i wyszydzany Kiliar chciał, że za wszelką cenę zdobyć złoto, nawet kosztem własnej duszy, którą odda diabłu.

Jak postanowił tak uczynił. W sztormową noc,  kiedy fale biły o brzegi Zalewu Wiślanego, czarnoksiężnik zjawił się nad strumykiem, przy starym młynie w Bażantarni. Tu o północy pojawić się miał diabeł. Kiliar, w zamian za dużą ilość złota, zamierzał mu wręczyć podpisany własną krwią cyrograf.

W sądną noc, diabeł z Bażantarni przybrał postać niedźwiedzia. Siedział na starym dębie i piał z radości jak kogut. Później już ludzkim głosem nakazał Kiliarowi złożyć cyrograf pod stare koło młyńskie. Gdy ten złożył dokument, z góry niczym grad posypały się złote dukaty. Każdy, który dotknął ciała czarnoksiężnika, zamieniał to miejsce w ropiejące wrzody i powodował ogromny ból. Po chwili Kiliar stracił zmysły i padł na ziemię. Na drugi dzień znaleziono jego ciało w Bażantarni  pod dębem, tuż obok koła młyńskiego. W martwej, zaciśniętej dłoni trzymał kilka kamieni. Zabiła go chciwość

Mówi się, że w miejscu, gdzie Kiliar w Bażantarni sprzedał diabłu duszę, straszy. Inne zakończenie tej legendy mówi, że Kiliar wrócił z Bażantarni poparzony i z bardzo oszpeconą twarzą. Od tej pory jeszcze bardziej unikał ludzi.


Legenda o męstwie elblążanek

Legenda pochodzi z czasów, gdy jeszcze Krzyżacy nawracali pogańskich Prusów krzyżem i mieczem. Książę Świętopełk, ówczesny władca Pomorza postanowił zaatakować Elbląg. Podczas pobytu w puszczy, jego zaufany zwiadowca i przyjaciel Wojsław doniósł swojemu władcy o tym, jakoby bardzo bogaty elbląski gród, miał zostać opuszczony przez mężów, którzy wyruszyli na wyprawę przeciwko Prusom. W mieście znajdować się miały tylko kobiety i dzieci. Nadarzała się więc świetna okazja do zdobycia Elbląga.

Gdy pewni swego wojownicy Świętopełka dotarli pod gród, okazało się, że na murach i basztach obronnych miasta stoją odziane w zbroje i uzbrojone postacie. Zdziwieni napastnicy nie wiedzieli co robić – oblegać gród, a może szturmować mury? Świętopełk nie posiadał odpowiednich sił, więc zrezygnowany odszedł od miasta

Jakież było święto i radość, po odwrocie księcia w Elblągu. Informacja Wojsława wcale nie okazały się fałszywe. W rzeczy samej gród był opuszczony przez mężczyzn. Żołnierzy Świętopełka wystraszyły stojące na murach i basztach kobiety, które poprzebierały się w męskie szaty i zbroje. Mężne i sprytne elblążanki i oszukały księcia, czym ocaliły miasto.


Legenda o diabelskim kamieniu

Legenda mówi o ogromnej wielkości głazie narzutowym, który do dziś spoczywa w korycie Srebrnego Potoku, niewielkiej rzeczki przepływającej przez Bażantarnię. W okresie kiedy w Elblągu wznoszono kościół św. Mikołaja, zjawił się u księdza zaciekawiony diabeł. Zapytał o budowlę. Ksiądz, licząc na pomoc diabła przy budowie, odpowiedział, że karczmę.

Rozochocony Diabeł, każdej nocy począł znosić kamienie na plac przed kościołem. Kiedyś jednak nie pokazywał się przez pewien czas. Pod jego nieobecność ściany kościoła podciągnięto aż do dachu. Aby nadgonić stracony czas, chwycił diabeł największy kamień i poleciał z nim do Elbląga.

Kamień był tak ciężki, że diabeł ledwo co go utrzymywał. Musiał zniżyć swój lot, a czasami odbijał się jedną nogą od ziemi. W jednym miejscu w pobliżu Srebrnego Potoku nadepnął na leżący na ścieżce kamień. Do dzisiaj na tym kamieniu znajduje się odcisk czarciej łapy. Można go zobaczyć na czerwonym szlaku kilkaset metrów za Mostkiem Elewów. Potężny głaz nie dotarł do Elbląga. Diabeł usłyszał dzwony kościelne cisnął głaz ze złością do potoku, gdzie leży po dziś dzień.

Warmia i Mazury regionem zjednoczonej Europy Projekt współfinansowany ze środków Europejskiego
Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Warmia i Mazury na lata 2007-2013.