› OGŁOSZENIA
› FIRMY
› ARTYKUŁY

komentowane

oceniane

Jacek Protas: "Trzymamy kciuki, ale mamy spore wątpliwości w sprawie przekopu"

› inwestycje komercyjne ponad rok temu    1.03.2017
Maciej Markowski
komentarzy 3 ocen 1 / 100%
A A A
Jacek Protas:  fot. Maciej Markowski

Uchwalona 24 lutego w polskim Sejmie tzw. specustawa, miała być gwarantem tego, że ogromna inwestycja budowy nowej drogi wodnej łączącej Zatokę Gdańską z Zalewem Wiślanym do 2022 roku zostanie wykonana zgodnie z założonym harmonogramem. Większość głosujących posłów zagłosowała "za" przekopaniem Mierzei, ale nie wszyscy są przekonani, czy PiS rzeczywiście jest w stanie dotrzymać danego słowa. Jest ogromna ilość znaków zapytania, którymi podzielili się parlamentarzyści Platformy Obywatelskiej: senator Jerzy Wcisła oraz poseł Jacek Protas - orędownicy budowy kanały żeglugowego przez Mierzeję: "Trzymamy kciuki, ale mamy spore wątpliwości" - mówili na konferencji prasowej.

Już dawno nie było takiej zgodności przy okazji procedowania projektu ustawy, jak w przypadku tej poświęconej przekopowi Mierzei Wiślanej. Pomimo tego, że zarówno Jacek Protas jak i Jerzy Wcisła, są zdegustowani sposobem, w jakim członkowie Prawa i Sprawiedliwości dążą do spełnienia swojej obietnicy wyborczej oraz faktem wyrzucania w błoto lat pracy i badań poprzedników, poparli ustawę oraz namówili do tego swoich kolegów i koleżanki z Platformy Obywatelskiej.

- Ta ustawa jest zła, ale my ją też w Senacie poprzemy dlatego, że alternatywy nie mamy - powiedział na wstępie senator PO. - Nie przeforsujemy swojego sposobu myślenia. Pewne wydarzenia pokazują jednak - i do tych wydarzeń chciałbym, abyśmy przeszli - że Unia Europejska już przestaje na Polskę patrzeć okiem pobłażliwym. Komisja Europejska poinformowała polski rząd, że jeżeli nie będzie realizować unijnej dyrektywy wodnej, to wycofane zostaną środki przeznaczone na gospodarkę wodną i gospodarkę odpadami, czyli w tym roku to jest około 3 miliardów, a w całej perspektywie unijnej 80 miliardów euro. Jeżeli te pieniądze nie wpłyną do Polski, to wiele przedsięwziąć nie zostanie zrealizowanych, m.in. programy przeciwpowodziowe, które nas tutaj dotyczą. Dyrektywa "Prawo Wodne" to jest być albo nie być Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Elblągu, który nie wiadomo, jaką ma przed sobą przyszłość. Jeżeli UE dzisiaj tak domaga się przestrzegania zapisów, to spójrzmy w tym kontekście na budowę kanału przez Mierzeję.

Specustawa, zdaniem parlamentarzystów Po, została przyjęta po to, że ominąć pewne niezbędne dla budowy kanału żeglugowego etapy, jak na przykład konsultowania ze środowiskami ekologicznymi. Ponadto działania członków Prawa i Sprawiedliwości są niezgodne ze sztuką wykonania tej inwestycji. Najpierw powinny być wykonane badania oddziaływania na środowisko, a następnie wybrana lokalizacja, aby można było planować i tworzyć dokumentację projektową. PiS chce natomiast badania, które muszą trwać przynajmniej 3 lata wykonać w rok, co w mniemaniu działaczy Platformy będzie przyczynkiem do zablokowania budowy przez Unię Europejską oraz przede wszystkim ekologów. Już teraz stanowisko Polskiego Klubu Ekologicznego jest przeciwne przyspieszaniu przekopu przez Mierzeję.

- W 2015 roku w momencie oddawania władzy PiS-owi, Platforma Obywatelska miała wszystko koncepcyjnie przygotowane. Była wybrana lokalizacja, wykonane badania środowiskowe oraz tych sfer, które budziły wątpliwości, jak: zasoby wodne, stabilność Mierzei, osadów dennych, technologia budowy kanału, żeby nie zniszczyć życia biologicznego na Zalewie Wiślanym. Te wszystkie sprawy zostały zbadane. PiS nie lubi jednak kontynuować tego, co było dotychczas robione czy nawet poprawiać po kimś, ale chce zaczynać od nowa i wszystko to wyrzucić do kosza - wyjaśniał precyzyjnie senator Jerzy Wcisła i dodawał: - My wiemy, co to znaczy zrobić złą ocenę oddziaływania na środowisko. Daliśmy się namówić na to, że uda się zrobić tę ocenę w przeciągu 1 roku i ta ocena została tak zdruzgotana przez środowiska ekologiczne, że postanowiliśmy poprosić o możliwość wykonania kolejnej, która miała być realizowana przez 3 lata, żeby nikt nie mógł tego raportu zakwestionować. Po tym przetargu, który zostanie zrealizowany w przyszłym roku, nic nie będzie wiadomo. Kolejny raz będzie już ciężko namówić rząd do przeforsowania koncepcji budowy kanału, który jest procedowany już od 10 lat. Elbląg straci za chwilę swoją szansę i może nie mieć następnej.

Członkowie Platformy Obywatelskiej widzą wiele sprzecznych sygnałów, które są dla nich znakami przeczącymi chęciom wybudowania tego kanału. Przede wszystkim usunięcie z kontraktu regionalnego inwestycji dotyczących portu w Elblągu (jednej, która była na liście głównej i 3 na rezerwowej), który jest kluczowy dla funkcjonowania kanału.

- Ja pytałem z trybuny sejmowej, czy rząd rzeczywiście chce budować kanał, czy prowadzi zabawę w kotka i myszkę - mówił poseł Jacek Prostas. - Nie jest ważne, kto będzie przecinał wstęgę, tylko żeby inwestycja doszła do skutku. Nie da się wybudować takiego kanału wbrew środowisku. To nie te czasy. Trzymamy kciuki, ale mamy duże wątpliwości, które zaczęły się tak naprawdę, kiedy rząd usunął z kontraktu regionalnego wszystkie inwestycje dotyczące portu w Elblągu. Jeżeli się chce budować kanał przez Mierzeję, to trzeba przygotować do tego port. Nie da się wybudować slimaka z rozjazdami i nie doprowadzić do niego drogi. To trzeba skoordynować czasowo. Weźmy chociażby lotnisko w Szymanach. Obszar "Natura 2000" biegnie po ogrodzeniu lotniska, które jest enklawą w "obszarze Natura 2000" i myśmy tak przeprowadzili procedury, żeby żadne środowiska związane z ochroną przyrody nie mogły wnieść sprzeciwów. Można więc to zrobić z poszanowaniem zasad.

Niestety, zdaniem Platformy Obywatelskiej, scenariusz, który może się ziścić, jeśli nadal z taką butą będą podchodzili do realizacji tej inwestycji członkowie PiS-u, przewiduje w ostateczności kolejne przesunięcie w czasie tego ogromnego przedsięwzięcia oraz przede wszystkim wstrzymanie środków unijnym, które miały zostać przeznaczone chociażby na rzecz żeglugu śródlądowej. Wtedy zapewne Prawo i Sprawiedliwość - "i już pewnie taki scenariusz jest w głowie Jarosława Kaczyńskiego", dodawał Jerzy Wcisła - opowie, jak to środowiska ekologiczne wykorzystane przez siły moskiewskie oraz "donosiciele" do Komisji Europejskiej z PO udaremnili wykonanie inwestycji, która była kluczowa dla - jak zapisano w ustawie - bezpieczeństwa Polski.

- Dzisiaj ogłoszony jest przetarg na zbadanie 3 lokalizacji od nowa z ocenami środowiskowymi i w ramach specustawy odcięciem środowisk społecznych i ekologicznych od etapu konsultacji. Będą mogły one przysłać swoją opinię, ale bez pewności, czy ktokolwiek ją przeczyta. Gdy te koncepcje się ukażą - i to jest najbardziej prawdopodobny scenariusz - to środowiska ekologiczne zgłoszą protesty, że są robione z pominięciem reguł i metodologii, ponieważ samo badanie migracyjne ptaków trzeba wykonywać 3 lata, a na ocenę oddziaływania na środowisko chce się poświęcić rok. Będą skargi do Komisji Europejskiej, że chce się dokonać gwałtu na środowisku naturalnym budując kanał wbrew sztuce. KE poinformuje, że PO przedstawiło koncepcję budowy kanału (a PiS wycofał ten projekt) i zażąda od strony polskiej konsultacji i uzgodnienia tego dokumentu, bo sieć "Natura 2000" jest projektem unijnym i podlega jurysdykcji unijnej. Rząd odmówi zgodnie ze specustawą tych konsultacji i KE złoży zawiadomienie do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze, że rząd polski próbuje realizować inwestycję niezgodnie z dyrektywami unijnymi. Efekt będzie taki - bo myśmy już za czasów Platformy to przerabiali ws. doliny Rospudy - że budowa kanału spotka się z sankcjami prawnymi i stracimy kolejne pieniądze unijne, np. na inwestycje na rzecz żeglugi śródlądowej. Ja nie wiem, z czego rząd będzie chciał zrealizować inwestycje towarzyszące kanałowi. Nikt nam tych pieniędzy nie da. Potem zapewne, jak mówił już Minister Gróbarczyk w Elblągu, dowiemy się, że doszło do sprzymierzenia się sił przeciwnych PiS-owi, czyli moskiewskich, które wykorzystały środowiska ekologiczne oraz Platformy Obywatelskiej, która doniosła do Komisji Europejskiej - tłumaczył szczegółowo senator PO.

Zdaniem Jerzego Wcisły oraz Jacka Protasa, te wszystkie działania członków Prawa i Sprawiedliwości sprawią, że w 2018 roku, kiedy przyjdzie czas "wbijania pierwszej łopaty", będziemy dalej z przekopem, niż byliśmy w 2015 roku. Wyrzucanie dorobku poprzedników i forsowanie swojej wizji, która zapewne się nie ziści, to raczej sposób, który świadczy o tym, że budowa drogi łączącej Zalew Wiślany i Zatokę Gdańską nie zostanie wykonana. Nie bez poszanowania reguł i zasad, które są nomotetyczne wobec widzimisię partii rządzącej.

- Jesteśmy zbulwersowani tym, że dorobek ostatnich 7 lat został wyrzucony do kosza - zakończył były marszałek województwa warmińsko-mazurskiego Jacek Protas. - Uważamy, że można było na bazie tej dokumentacji zbudować kanał przez Mierzeję. Gdybyśmy zaczęli wybrzydzać i mówić, że jesteśmy przeciw, to tak jakbyśmy byli przeciw budowie kanału. Przekonaliśmy posłów PO z całej Polski, że kanał jest potrzebny dla Polski i mieszkańców tego subregionu. Nasza druzgocącą opinia jest na temat podejścia do jego budowania i takiego przeświadczenia, że wszystko to, co do tej pory zostało zrobione, można wyrzucić do kosza. Został przeprowadzony cały proces konsultacyjny i badawczy, dzięki czemu udało się wyłonić jedną lokalizację z trzech z zachowaniem wszystkich procedur. Dzisiaj wracamy do początku i znowu będzie trzeba czekać co najmniej trzy lata, żeby znaleźć się w punkcie, w którym już byliśmy. Pytam zatem: dlaczego?

Całość inwestycji ma się zamknąć w kwocie 880 milionów złotych, które zabezpieczono w budżecie państwa. Sam kanał ma mieć długość 1,3 km, 5 metrów głębokości i 60 metrów szerokości. 21 lutego w Urzędzie Morskim w Gdyni doszło do podpisania umowy na wykonanie dokumentacji przez konsorcjum firm Mosty Gdańsk Sp. z o. o. i Biuro Budownictwa Morskiego "Projmors" Sp. z o.o. Wykonawcy będą teraz mieli 18 miesięcy na wykonanie projektu, a następnie będą pełnili nadzór w trakcie budowy przez kolejne 54 miesiące. Przygotowanie dokumentacji pochłonie przeszło 5 milionów złotych.

Czy możemy zatem już teraz mówić o zmarnowaniu kolejnych 5 milionów na dokumentację, która i tak do skutku dojść nie może?

 

    dodaj zdjęcia Masz swoje autorskie zdjęcia? Dodaj je do naszego tekstu.

    Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 6

    • 0
      ZADOWOLONY
    • 0
      ZASKOCZONY
    • 2
      POINFORMOWANY
    • 0
      OBOJĘTNY
    • 0
      SMUTNY
    • 0
      WKURZONY
    • 4
      BRAK SŁÓW
    Komentarze (3)

    Multiplatforma internetowa elblag.net nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane (regulamin).

    dodaj komentarz› pokaż według najstarszych
    ~ Whitney Houston
    ponad rok temu 3
    Jacek P. (mam nadzieje niedlugo) a termy zimne w Lidzbarku Warm. nie budzily u ciebie watpliwosci? Ile to milionow poszlo w bloto? Jak najdalej sie trzymaj od Elblaga.
    ~ hihihi
    ponad rok temu ocena: 88%  2
    Mam dosyć gderania POwskiego
    ~ w---ny
    ponad rok temu ocena: 78%  1
    Mendy V kolumna PO na czele z Wcisłą [ Protasem bojlerem] w Lidzbarskich termach pieprzą głupoty!!! 10 lat sabotowali budowę przekopu a teraz ględzą jak naćpani!!!!!!!!!!
    Warmia i Mazury regionem zjednoczonej Europy Projekt współfinansowany ze środków Europejskiego
    Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Warmia i Mazury na lata 2007-2013.